Combat Mission Headquarters
Podaj nick: Podaj hasło: Ilość widocznych wątków
2009-04-03  10:35

[#1]

Dexter postów: 1371

Dług Gierka...

W końcu 1989 roku dług zagraniczny wynosił 42,3 mld dolarów, w tym 40,8 mld dolarów w walutach krajów zachodnich i 1,5 mld dolarów w walutach krajów socjalistycznych. Na koniec 2008 roku tylko nasze zadłużenie krótkoterminowe przekroczyło 70 mld USD, a całkowite powoli zbliża się do 300 mld USD. Otóż nie spłacimy tego długu nigdy. Ale przecież, jak słusznie zauważył Lord Keynes, w dłuższej perspektywie czasu wszyscy będziemy martwi…

http://gwiazdowski.blogbank.pl/2009/04/02/dlug/
2009-04-03  11:02­

[#2]

38949
Guder postów: 974

no i...?

2009-04-03  11:37­

[#3]

38951
Dexter postów: 1371

no i w mediach wczoraj pięknie wszyscy się cieszyli, że spłaciliśmy długi zaciągnięte przez Gierka i nikt nawet się nie zająknął ile wisimy teraz, a wisimy koło 300 mld i rośnie

i jeszcze się odzywają głosy żeby się jeszcze bardziej zadłużyć dla rozruszania gospodarki...
więc albo Gierek był liberałem albo po cichu wraca komuna ;)

2009-04-03  15:46­

[#4]

38953
PanPuzio postów: 1202

Chyba obudzilem sie w alternatywnej rzeczywistosci, Dexter straszy powracajaca komuna ;-)

2009-04-03  15:54­buzka

[#5]

38954
meryphillia postów: 782

BALCEROWICZ MUSI ODEJŚĆ!!!

2009-04-03  18:10­

[#6]

38956
Guder postów: 974

a ma ktoś dostęp do danych jak inne kraje świata wyglądają w kwestii zadłużenia?

2009-04-03  22:07­

[#7]

38958
PER postów: 1630

Dexter, na poczatku transformacji zadluzenie Polski wynosilo 90% PKB, dzis jest to mniej niz 50% i wskaznik ten z roku na rok spada. Zadluzenie wiekszosci krajow Europy zachodniej przekracza 60% PKB, dla przykladu w takiej Belgii jest to 90%, a we Francji prawie 80%.
Oczywiscie to zle, ze w kazdym roku odnotowujemy deficyt budzetowy i niewatpliwie splata zadluzenia mocno ten budzet obciaza. Nasze PKB rocznie to ponad 1 bilion 200 miliardow zlotych, z tego na tzw "obsluge" zadluzenia wydajemy 155 miliardow. Im wiecej sie pozycza, tym robi sie to na gorszych warunkach, a wiec progresja zadluzenia stale rosnie niejako podwojnie. Ale nie robmy tragedii, bo na tle innych europejskich krajow nie jest tak zle.



2009-04-04  17:15­

[#8]

38960
pseudomiles postów: 69

Mamy tu przykład na to, dlaczego demokracja jest najpopularniejszym obecnie ustrojem : polityk demokratyczny jest dużo słabszy, bardziej podatny na korupcję i manipulację, a zatem łatwiejszy do sterowania, niż król. Z punktu widzenia oligarchii finansowej to bardzo dobrze, że demokraci nie są w stanie położyć kresu zjawisku zadłużania się krajów pogrążonych w demokracji. Po to ona właśnie jest.

2009-04-04  19:57­

[#9]

38961
PER postów: 1630

Nie splycalbym pojecia demokracji do kwestii manipulacji politykami. Przed chwila na tvn24 obejrzalem Areopag, ktory tym razem poswiecony byl wolnemu rynkowi i solidarnosci. Co i rusz podczas bardzo interesujacej dyskusji poruszane byly takie pojecia jak "odpowiedzialnosc", "odwaga", "moralnosc", "ryzyko" i "wspolnota" a wszystkie one byly ze soba splecione. Zastanawiano sie w jakim stopniu panstwo powinno kontrolowac rynek, ile wolnosci obywatelom odbierac na rzecz bezpieczenstwa, gdzie wytyczyc granice demokracji. Z jednej strony byly niesmialo formulowane pomysly i postulaty by stworzyc merytokracje, z drugiej strony przestrzegano przed limitowaniem wolnosci w imie bezpieczenstwa narodowego, powolujac sie na przyklady historyczne.
Nie ma zlotych srodkow, nie ma idealnych rozwiazan, zawsze bazujemy na rzeczy niepodwazalnej: wszystko kreuje czlowiek, wszystko zalezy od jego inicjatyw, przedsiewziec, wolnej woli, intencji. Na drugim biegunie w stosunku do porzadku ustrojowego jest anarchia, czesci Polakom bliska niejako kulturowo :) Rozwiazanie takie, czyli dopuszczenie do wolnej amerykanki, do pelnej wolnosci nie obwarowanej zasadami i regulami gry, w zaden sposob nie kontrolowanej, zawsze przyczynia sie do konfliktow miedzy grupami realizujacymi rozne, czesto sprzeczne wzgledem siebie cele. Brak regulacji niszczy wszelki porzadek, a do tego nikt myslacy zdroworozsadkowo i majacy jako taki instynkt samozachowawczy nie dopusci.

Pseudomiles mowi o krolu, a wiec o systemie autorytarnym, gdzie decyduje wola dyktatora. Od jego inteligencji, wyobrazni, wrazliwosci, systemu wartosci, wiedzy, wyksztalcenia zalezy jakie decyzje bedzie podejmowal, bezposrednio wplywajace na byt jego poddanych. Tego typu ustroj wiekszosc wspolnot na swiecie odrzucila, mozna rzec, na drodze ewolucji spolecznej.
Dyktator, choc podejmuje ostateczne decyzje, tez nie jest wolny od naciskow i manipulacji swoich doradcow. Latwiej wiec narzucic tak rzadzonemu panstwu jedynie sluszny kierunek rozwoju, czesto sprzeczny z interesami wiekszosci obywateli, niz gdy mamy demokracje i mnostwo roznych centrow decyzyjnych i kompetencyjnych, oraz osrodkow wladzy, ktore wzajem patrza sobie na rece. Im system regulacyjny jest sprawniejszy, tym zmieniajace sie rzady, uklady polityczne, maja mniejsza mozliwosc naruszenia stabilnosci panstwa opartej na podstawowych zalozeniach i zasadach.

To jest off-topic, ale nie chcac tworzyc nowego watku mialm ochote (potrzebe) by gdzies sie wyprodukowac, jak zwykle zainspirowany debata Areopagu.

2009-04-04  21:56­

[#10]

38962
pseudomiles postów: 69

Wcale nie bronię dyktatury. Dyktator jest ledwie protezą króla. Niektóre dyktatury mogą wprawdzie sprzyjać wolności (Napoleon i jego kodeks) jednak ten system jest trochę zbliżony do monarchii absolutnej, która jest taką samą skrajnością jak demokracja. Skrajnością, która właśnie dlatego stała się tak popularna, gdyż sprzyja wielkiej oligarchii finansowej, czego chyba nie trzeba tutaj specjalnie udowadniać. Samo zadłużenie jest dobrym przykładem, ale nie jedynym.

O ile prawdą jest, że w toku ewolucji narody odrzuciły despotię, o tyle nie jest prawdą, że w ślad za tym demokracja jest jedyną alternatywą dla tyranii i totalitaryzmu. W istocie to demokracja wiedzie teraz do tego totalitaryzmu, bowiem już dziś widać, że koncentracja władzy i kontrola rządu nad życiem społeczno-gospodarczym jest dużo większa w obecnym systemie niż w absolutnej monarchii. Niech nikogo nie zmylą tutaj prawa do swawoli obyczajowych, które są zwykłym odwracaniem uwagi.

W rzeczywistości, aby zapewnić zrównoważone rządy najlepszym - tzn. nie idealnym, ale optymalnym - ustrojem jest rzeczpospolita. Nie "republika" (bo to państwo bez króla) i nie monarchia absolutna, lecz właśnie system stworzony kiedyś w Polsce przez naszych przodków. Wprawdzie uległ on degeneracji, jednak w postawowych założeniach był bardzo trzeźwy, bo stanowił ustrój środka pomiędzy republiką a królestwem. Polegał on na kilku czynnikach : na pierwiastku republikańskim (izba poselska), oligarchicznym (senat) i monarchiczno-autorytarnym , a przede wszystkim na władzy samorządów ("nie rządem Polska stoi, ale samorządem"). I tak powinno być i dzisiaj. Ustrój polityczny powinien skupiać w sobie zalety zarówno republiki, jak i monarchii i być mocno zdecentralizowany (to ostatnie ładnie zazębia się zarówno z konserwatyzmem i polską tradycją, jak i z liberalizmem).

Intelektualiści w telewizji mogą sobie dyskutować, ale żaden z nich w demokracji nie ma większego pola do popisu, choć w monarchii mógłby zostać wytypowany przez króla do roli doradcy bądź ministra.

Zatem : vivat Rzeczpospolita, vivat polska tradycja ustrojowa, niech żyje neosarmatyzm.

2009-04-07  23:33­

[#11]

38972
Ulv!Ulv! postów:

Problemem Polski nie jest na pierwszym miejscu sam system. System jest jakiś tam. Ale tak naprawde w tzw. praktyce to jest duzo gorzej.

Na przykład to jak polskie państwo jest niewydolne. Jakość działania instytucji. Brak samorządności. Nieuczestnictwo Polaków w organizacjach lokalnych. I tak dalej i tym podobne. To naprawde nie jest takie proste żeby stworzyć taki system socjalu jak w Danii czy w Szwecji. Nie powinno się tego tez sprowadzać do "charakteru narodowego" bo jest to bardzo realny problem np. czysto organizacyjnie. No przeciez to ine jest proste wyksztalcic takich urzednikow. Oni ine biora sie z Wyzszej Szkoly Hanglu Prawa i Turystyki. Tego nie da sie zrobic tak jak jakiejs takiej informatyzacji za czasów naszego informatyzatora Ryszarda(tego od Marriota). To trzeba umiec zrobic a nie gledzic non stop o jednomandatowych okregach. Ja uwielbiam Korwina ale jednak musze tak to podsumowac.

Ja sam mam taką schizofrenie że pomimo tego że maniakalnie szukam nowych kapel na metal archives (Norwegia - 1000, Szwecja - 3000) bronię jak głupi udziału religii w życiu publicznym. Kościół w Polsce działał o wiele bardziej na plus niz negatywnie i bez tego bogojczyznianego belkotu Polski juz by praktycznie moglo nie byc. Czemu nie moglo byc duzo gorzej. Wiec tlumacze kolesiowi z usa ktory pracuje na niemieckim uniwersytecie dlaczego u nas nie ma chinczykow. Panie... a po co oni maja u nas byc jak moga pracowac w Niemczech. No i coz jest mi po prostu glupio. Chcialbym powiedziec szkopom, ze sa debilami, o niczym nie wiedza i ze Polska ich wykonczy wczesniej czy pozniej. Ale to nieprawda i to mnie dobija.

Oczywiscie wolal bym zeby bylo inaczej, zeby Polacy radzili sobie lepiej niz na poziomie Papa Mobile i pokolen JP2. Niestety nadzieje to plonne. Ale coz Niemcy i Sowieci tych lepszych odstrzelili. Inni zwiali w 68 albo nawet teraz wieją z Polski. Znam kolesi ktorzy nawiali na studia do USA, Holandii, Belgii, Niemiec a nawet do Japonii. Ot tak i tak nikt nie zauwazyl. Do tego 50 lat negatywnej selekcji za komuny. A jeszcze dodatkowo to co sie dzieje teraz czyli recydywa chlopaków którzy wiedzą jak zrobić tak żeby było dobrze. Skad sie wzial pan Karpiniuk albo nawet ten Palikot. No przeciez Palikot to skonczyl filozofie, powinien przezentowac jakis poziom. Nikogo to jakos nie dziwi?

Viva Rzeczpospolita. Błąd. Polska to taka Samoobronna Republika. Popatrzecie sobie na tych panow profesorów w telewizji. Albo na pana rezysera Krauze który broni naszej Dobranocki przed faszyzacją. To jest to co mam na mysli. I bez zludzen ze to sa glupcy, idioci albo psychole. Nie, oni po prostu robia pod siebie tak zeby miec na ten swoj kawalek codziennego chleba. Kosztem Polakow. Tak sie nauczyli. Take it or leave it.

No a jesli chodzi o sam dług. Gierek zadłużał Polskę ale to były drobne. Kolejne rządy w tzw demokratycznej Polsce zadłużył się dziesięciokrotnie bardziej. Czy to dużo? Tak jak napisał PER nie są to liczby porazające, ale kraje które przywołał mają uproszczony dostep do kredytu. To że Irlandia zbankrutuje bierze się między innymi właśnie stąd że mogli się zadłużac na wielokrotność rocznego PKB.

Z drugiej strony to był jednak wyczyn ze strony Polski. No bo skąd jest ta kasa, jak myślicie? Polska ma mniejsze możliwości rolowania tych długów. Jeszcze troche to nam nie pożyczą na to żeby obługiwać ten dług i wtedy będzie małe booom. Pożyczać mówicie. Wystarczy że nie kupią obligacji. Myślicie że te pieniądze są ot tak z budżetu pana profesora Vincenta?

Z trzeciej strony gdzie się podziały te pieniądze? Autostrady? Infrastruktura? A może stadiony? A może lotniska? No nie, jakoś nie zauważyłem. No więc może jakieś pomysły? Gdzie są te pieniądze? Bo ja nie wiem.

2009-04-08  14:08­

[#12]

38975
bartek74 postów:

"Z trzeciej strony gdzie się podziały te pieniądze? Autostrady? Infrastruktura? A może stadiony? A może lotniska? No nie, jakoś nie zauważyłem. No więc może jakieś pomysły? Gdzie są te pieniądze? Bo ja nie wiem."

Ta kasa ładowana jest w niewydolny system emerytalny, stocznie, kopalnie, energetykę, ale nie w infarstrukturę, która za chwilę się rozpadnie w osłony dla pracowników....emerytów i rencistów, emerytury mundurowe itd. i itp.:-)
Btw. polskie zadłużenie sięga 60% PKB, Włosi mają swoje na poziomie 106%.......

2009-04-08  15:14­

[#13]

38976
Guder postów: 974

a mi tam jest dobrze, podoba mi się nasz system, nie odczuwam kryzysu, zadłużenie kraju mnie nie martwi bo nic mi ono w sumie nie mówi, nigdy nie czaiłem kto tą kase porzycza tą kase skoro chyba wszystkie niemal kraje jadą na deficycie i zadłużeniu.

2009-04-08  18:48­

[#14]

38977
pseudomiles postów: 69

Guder, ten system jest tak skrojony, że ludzie mają nie zauważać na codzień jak są robieni w konia. Stąd spora część podatków jest ukryta, włącznie z oficjalnymi wskaźnikami inflacji - która również jest rodzajem podatku. Nadto ilość zamordystycznych aktów prawnych też jest nieproporcjonalnie duża w porównaniu z monarchiami absolutnymi.

Goethe powiedział, że nikt nie jest tak beznadziejnie zniewolony, jak ktoś, kto mylnie sądzi, że jest wolny.

2009-04-08  19:39­

[#15]

38978
Dexter postów: 1371

PER ->
Dexter, na poczatku transformacji zadluzenie Polski wynosilo 90% PKB, dzis jest to mniej niz 50% i wskaznik ten z roku na rok spada...
- no proszę, tego nie wiedziałem, muszę jeszcze pogrzebać w temacie, a masz jakieś szybkie i przystępne źródło?


Guder -> a mi to dopiero jest dobrze, nie dość że nie mam kredytu to jeszcze robię przy wspomaganiu windykacji - szykuje się eldorado ;)

ale tak mniej samolubnie to wolałbym żeby każdy kolejny rząd nie pożyczał kasy na długie terminy, bo to nie oni będą oddawali, w zasadzie to byłbym za tym żeby każdy rząd musiał się ze swoich długów rozliczyć do końca kadencji ;)

a kasy się powinno wydawać tyle ile się ma, kredyt można wziąć i owszem, ale na inwestycje, konkretne i przynoszące zyski, a nie jakiś kurde deficyt coraz większy który wydajemy na wszytko i na nic, że już nie wspomnę o jakimś 'rozkręcaniu konsumpcji'


pseudomiles -> bo prawo jest jak płot - wąż się prześliźnie, tygrys przeskoczy, ale bydło się przynajmniej nie rozłazi ;)

2009-04-08  20:08­

[#16]

38979
Guder postów: 974

pseudomiles ---> może i jestem "tak beznadziejnie zniewolony", przecież nie mam tego jak sprawdzić. ale w sumie wole być szczęśliwy niż mieć racje i świadomość. z podatków to poza vatem i akcyzą nie czaje żebym coś płacił.

Dexter ---> a ja mam kredyt i całe to bredzenie o ciężkim losie ich posiadaczy w CHF śmieszy mnie. przez cały kryzys zapłaciłem 3 raty o 100zł więcej niż przez ostatnie 3 lata, a przez te trzy lata oszczędziłem w stosunku do kredytu w PLN 10 tys zł...

też jestem przeciwny życiem na kredyt, zwłaszcza jeśli nie ma się dochodów na jego spłacanie, a jedynie rolowanie.

2009-04-08  22:26­

[#17]

38981
Ulv!Ulv! postów:

Ja do końca nie wiem, nie mogę tego lokalnie bronić ale ine wierze w to że kasa pożyczona Polsce poszła na babcie,krus i socjal itd. Socjal w Polsce jest taki słabiutki, że naprawdę nie ma czym się podniecać.

No bez kitu nie wierze w to. Służba zdrowia - niewydolna, ale tam sie tej kasy nie dało utopić. Wojsko tez nie. Inwestycje też nie. Jest po prostu taka ilość pieniędzy, której nie da się ot tak przeżreć albo zmarnotrawić. Pewnie, w Ameryce po Wielkim Kryzysie zostały takie autostrady że niektóre prowadzą do nikąd. Takie Lost Highway. Ale one są fizycznie, istnieją. Myśle że sporo z tej kasy wypłynęło z Polski ale nie chce mi sie kłócić.

Inna sprawa. Państwo to coś innego niż tzw. household. Nie ma nic złego w tym że ma długi. Trudno tez sobie wyobrazić że zbankrutuje. Bankructwo w przypadku państwa polega na zawieszeniu spłaty długów i pomocy Banku Swiatowego. Tak naprawde panstwa nie bankrutują.

Nie ma sensu mówić że to ze panstwo ma długi jest "złe". Zwykle sa takie okresy gdy inektore panstwa maja dlugi a potem maja nadwyzki. USA tez mialo kiedys nadwyzki. Dzis to ine do pomyslenia. To sie musi wyrownywac w czasie. Nie ma innej opcji. Ekonomia ich do tego zmusi tak jak nas zmusił. Dług rzeczywiscie powoli maleje.

Musi sie to tez bilansowac na calym swiecie w danym momencie. Nie jest tak ze dlugi maja wszyscy. Tym panstwem ktore wyrabia nadwyzki teraz sa Chiny. Kiedys byla to Japonia. No i przede wszystkim petro dolary. Przecież co oni mieli z tym zrobić? Pożyczali.

Polska powinna byc zadluzona w pewnym sensie. Problemem Polski byl brak pieniedzy na inwestycje, brak kapitalu. Problem tylko w tym ze tych pieniedzy nie wykorzystano dobrze. No i tyle.

Dexter pisalem przeciez. To nie jest tak ze ktos tu jest debilem i gada sobie o kredytach we frankach. To jest robione pod kogos, w polsce tak jest. W tzw dziennikarstwie ekonomicznym tez. Nie mowiac juz o panach mega mozgach specjalistach, gwiazdach mediow i tzw fachowcach. No po prostu kazdy chce zyc. A jak ktos musi splacis kredyt a nie ma to co zrobi? Zacznie krzyczec. No i krzycza sobie. To wy musicie splacac jak wezmiecie kredyt. A niektorzy zaczynaja krzyczec. Take it or leave it.

Rolowanie, kredyty, obsluga dlugow i tak dalej... Tak naprawde to wszystko jest to samo. Chodzi tylko i wylacznie o wyznaczenie sciezki splaty w czasie. Tak jak z papierami wartosciowymi. Teoretycznie chodzi o wybranie swojego maximum oczekiwanego zysku przy jakims poziomie ryzyka. To tylko teoria ale nie ma sensu demonizowac slowa kredyt. to nie musi byc kredyt od KAPITALISTY. NBP moze np wydrukowac obligacje. to brzmi lepiej prawda?

2009-04-09  09:31­

[#18]

38984
Dexter postów: 1371

Guder ->
a ja mam kredyt i całe to bredzenie o ciężkim losie ich posiadaczy w CHF śmieszy mnie...
- znowu samolubnie ;)
pomijając fakt że dla niektórych 100 pln różnicy w kwocie raty może być jednak znaczące
i nie musi koniecznie chodzić o porównywanie kredytów w PLN i CHF tylko o trudną sytuację tych którzy wzięli w CHF

bo zależy kiedy brałeś ten kredyt i jak wyglądały ceny nieruchomości, jak była górka CHF a nieruchomości jeszcze nie osiągały jakichś nienormalnie wysokich cen to branie kredytu w tej walucie wyszło bardzo na dobre, kurs spikował w dół a ceny nieruchomości wzrosły...
czyli nie dość że rata poleciała w dół bo zarabiasz przecież w PLN to jeszcze zarobiłeś na wzroście wartości nieruchomości
wtedy nawet po ostatnim wzroście kursu CHF nie ma tragedii - co najwyżej rata była troszkę wyższa od tej przy starcie kredytu

na przykład teraz jest dobry moment na kredyt na nieruchomość w CHF - bo wygląda na to że ceny nieruchomości lecą a franki są na górce ;)

ale jest oczywiście jakieś 'ale'... ;)
ale jak ktoś wziął kredyt w dołku CHF i przy szczytowych cenach nieruchomości to ma teraz niezły pasztet, bo nominalnie kwota kredytu przez zmianę kursu poszybowała w górę a zabezpieczenie w postaci nieruchomości wręcz odwrotnie, a kredyty w ostatnim roku brało się na 100 i więcej procent wartości nieruchomości
i nagle okazuje się że nie wziąłeś kredytu na 300 tys tylko na 400 tys a twoje mieszkanie nie jest warte 300 tys tylko 250 tys...
i teraz bank może upomnieć się o zmianę warunków umowy, zwiększenie zabezpieczenia itp. itd.
a rata mogła wzrosnąć nie o 100 ale o 200/300 pln
wystarczy, że nie płacisz jednej raty w terminie i już jesteś brany pod lupę, a jak przejrzysz umowę kredytową to znajdziesz mnóstwo możliwości dla banku do zabezpieczenia się w takiej sytuacji i ani jednej dla siebie ;)

no i jeszcze na koniec - to czy lepszy był kredyt w PLN czy CHF okaże się jak go spłacisz... a to jeszcze pewnie parę lat minie, nie?


Ulv!Ulv! ->
Polska powinna byc zadluzona w pewnym sensie. Problemem Polski byl brak pieniedzy na inwestycje, brak kapitalu. Problem tylko w tym ze tych pieniedzy nie wykorzystano dobrze. No i tyle.
- jedna sprawa to kasa, którą pożyczamy na inwestycje - tu się zgadzam że z zasady nie ma w tym nic złego ale nie jest ona wykorzystywana dobrze - jakieś doradztwo wirtualne, zlecenia konsultingowe, kampanie reklamowe, specjalne spółki do zarządzania każdą inwestycją, fury, komóry, etaciki, pensyjki... i wszystko dla znajomych królika oczywiście

ale te obligacje skarbu państwa zasrane? na 10 lat i na 7%? kto i z czego to będzie płacił? i w co się pcha tą kasę? żeby to jeszcze szło na socjal... a to po prostu na bieżące wydatki przed najbliższą kampanią wyborczą - tym nie możemy zabrać, tamtym nie możemy zabrać... bo nam sondaże spadną ;)

2009-04-09  12:14­

[#19]

38985
Guder postów: 974

Dexter ---> "- znowu samolubnie ;)"

oczywiście że samolubnie, przecież egoizm to jedna z podstaw kapitalizmu, a ja się za kapitaliste uważam (choć nie drapieżnego kapitaliste).

faktycznie, brałem kredyt gdy CHF był po 2,5 a moje mieszkanie tańsze o 100tys mniej niż teraz. ale takich ludzi jak ja było imho więcej niż tych co kupowali od października 2007 do początku kryzysu. no a ci co się tak władowali... cóż, można tylko współczuć ale powinni byli zastanowić się co robią i czy napewno mieszkania będą już tylko drożeć a frank tylko tanieć.

"no i jeszcze na koniec - to czy lepszy był kredyt w PLN czy CHF okaże się jak go spłacisz... a to jeszcze pewnie parę lat minie, nie?"

ja osobiście planuje spłacać go w CHF do momentu wejścia do EURO. kurs powinien imho być taki żeby na przewalutowaniu na euracze dało się jeszcze zarobić, a puźniej już spokojnie spłacać kredyt w walucie w której się zarabia ;)

2009-04-09  15:20­

[#20]

38986
PER postów: 1630

Gdy slyszycie, ze budzet na kolejny rok zamyka sie jakimkolwiek deficytem, to juz wiecie, ze nasze zadluzenie rosnie. Po to Polska m.in. bierze kredyty, by zapchac dziure wynikajaca z ujemnego bilansu zyskow i wydatkow. Ze wzgledu na wysokie koszta obslugi zadluzenia kolejne rzady staraja sie deficyt ograniczyc.

Panstwo ma jednak zobowiazania i ciezko jest tnac wydatki, albo scedowac je na instytucje niepanstwowe. Narzekacie, ze nasz system jest niewydolny, ale nie jest to do konca prawda. Mamy swoje uwarunkowania strukturalne, dotyczace systemu emerytalnego, edukacji, sluzby zdrowia, niebywale zapuszczonej infrastruktury (np drogi). Wszyscy gardluja, ze chca podwyzek, chca pieniedzy, żadaja inwestycji, a skad na to wszystko wziac kase?

Po wejsciu do EU zasilani jestesmy dotacjami unijnymi, ktorych czesc trafia np. do kasy GDDKiA, tak wiec panstwo odrobine jest odciazane w niektorych dziedzinach. Na potwierdzenie tego, ze nie radzimy sobie najgorzej przypomne, ze nasz dlug w stosunku do PKB jest jednym z najnizszych w Europie, duzo nizszy od czeskiego czy wegierskiego. A przeciez 20 lat temu to Czechoslowacy i Wegrzy startowali z o wiele wyzszego pulapu, nie mieli tylu zaszlosci i balastow, ich gospodarki byly w bez porownania lepszym stanie, ich kielbasa przeganiala nasza kielbase. My lubimy tylko narzekac i wmawiac sobie, ze w swej nieudolnosci jestesmy wyjatkowi w skali galaktycznej. Ale w malym resume ostatnich 20 lat, czy chcemy czy nie chcemy, czy lubimy czy nie lubimy, to musimy przyznac, ze nam sie udalo, ze wykonalismy kawal dobrej roboty. Nie ustrzeglismy sie bledow, ale tez nie popelnilismy tak gigantycznych jak np Wegrzy, ktorzy w chwili obecnej sa na granicy wyplacalnosci i beda musieli skomlic i prosic MFW o pomoc.

Najwazniejsze sa podatki i stopien ich sciagalnosci, z czym jest srednio, jak na kraj wysoko rozwiniety. Nie zmienia to jednak faktu, ze dalszy szybki wzrost gospodarczy spowoduje odczarowanie klatwy dziury budzetowej i predzej czy pozniej znajdziemy sie na plusie. Chyba, ze pojawia sie kolejne nieprzewidziane koszta, albo moca zbiorowej narodowej inteligencji wybierzemy do parlamentu wiekszosc sejmowa chcaca zwiekszac deficyt albo - jak wicepremier Lepper - czerpac calymi garsciami z rezerw NBP :)

O zadluzeniu wynoszacym mniej niz 50% PKB gdzies przeczytalem, z tym, ze to byly dane do roku 2006. Bartek twierdzi, ze obecnie to nie jest 50% a 60%, co jest dziwne, bo od kilkanastu lat ten wskaznik nieustannie spada. Zwiazane to jest przede wszystkim z naszym stosunkowo szybkim rozwojem gospodarczym.

W necie na chybcika znalazlem dane za rok 2004, ale podkresle, ze do 2008 wlacznie wzrost gospodarczy byl u nas dosc szybki, a deficyt budzetowy ograniczany.

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/dlug;publiczny;spadl;ponizej;50;proc;pkb,59,0,132155.html

Co do dlugu Gierka, byl on kula u nogi dla naszej gospodarki. Jego liczbowa wartosc to rzecz drugorzedna i nie porownywalbym tego z suma, ktora obecnie jestesmy winni. To byly inne czasy i inny byl stan naszej gospodarki. Nie mam tych danych przed soba, ale jezeli gierkowskie zadluzenie Polski wynosilo ponad 90% PKB, to obsluga tego zadluzenia tak naprawde w sposob bezposredni hamowala nasz rozwoj na poczatku lat 90-tych, tuz po rozpoczeciu przemian.

Musisz się zalogować aby móc komentować